Jak radzić sobie z lękiem i jak mówić dziecku o epidemii?

Obecnie znajdujemy się w sytuacji wyjątkowej. Nie tylko nagle tracimy poczucie bezpieczeństwa, ale też musimy szybko zaadaptować się do stałej niepewności. A ponieważ nie mamy żadnych wzorców związanych z radzeniem sobie z tzw. zarazą, scenariusze lękowe, jakie nam się uruchamiają, odnoszą się do tego, co znamy głównie z filmów katastroficznych. Pierwszą rzeczą, jaką trzeba zrobić, to przyjąć, że mamy właśnie do czynienia z sytuacją wyjątkową, ale też nie jesteśmy w stanie nie czuć lęku, nie mieć wątpliwości czy nie panikować. Uświadomienie sobie, tego że mamy prawo tak odczuwać i że jest to coś normalnego jest w obecnej sytuacji bardzo ważne.Jak rozproszyć negatywne myśli?W czasach kryzysu stare sposoby nie działają, a nowe jeszcze nie zostały wypracowane, w związku z tym wszelkie próby ich wypracowania powinny być akceptowane. Pewnym sposobem poradzenia sobie z tym stanem jest podejmowanie działań związanych z poszukiwaniem wsparcia, czyli najczęściej możliwości wygadania się przed bliskimi czy znajomymi. Niektórzy odwołują się do strategii związanych z duchowością: do modlitwy czy medytacji. Inni wolą oddać się jakiejś formie rozrywki np. sport bądź czytanie książek, oglądanie seriali. Ważne, aby w naszym życiu nadal była rutyna, coś co jest stałego, do czego możemy się odnieść, aby mieć poczucie sprawstwa. Podejmujmy wszelkie działania, które pomogą nam zapanować nad sobą.Można wyznaczyć sobie też godziny, w których szukam informacji na temat sytuacji w Polsce i na świecie, żeby nie być podłączonym bez przerwy do strumienia informacji. Można też stosować różne techniki wyobrażeniowe związane ze zmianą naszego funkcjonowania: czyli jeśli myślę z paniką o tym, że przez następne tygodnie czy miesiące będę musiał siedzieć w domu, to dobrze sobie wyobrazić, co będę w tym czasie robił: posprzątam mieszkanie, zacznę gotować obiady, na co nie miałem czasu wcześniej, odrobię zaległości lekturowe, pobawię się z dziećmi. Szukajmy pozytywów. Jak pomóc dzieciom w przejściu przez ten czas?Dzieci przeżywają nie tyle sam fakt istnienia koronawirusa, bo ten dla nich, tak jak i dla nas, jest jednak dość abstrakcyjny, one reagują na panikę rodziców w postaci na przykład nakazywania im ciągłego mycia rąk czy zakazywania wychodzenia z domu. Dlatego zalecana jest tzw. postawa drużynowa, czyli mówienie, że sobie poradzimy. I że to jest normalne, że się boisz. Absolutnie nie można obśmiewać dziecięcych lęków ani mówić, że to nic poważnego, że to minie i że nic się nie stanie. Zamiast tego warto mówić, że trzeba mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. I nie wykorzystywać obecnej sytuacji jako sposobu wychowawczego w stylu: jak nie będziesz słuchał mamy, to cię zje koronawirus.To, że dziecko przeczyta czy usłyszy, że dzieci roznoszą koronawirusa i zarażają babcie czy dziadków, to jedno. Ważna jest nasza reakcja. Nie chodzi o to, że dorosły ma udzielić naukowej i konkretnej odpowiedzi, on ma zająć się jego emocjami. Jeśli dziecko wraca do tego często, możemy chwilowo odwrócić jego uwagę np. jakąś zabawą, ale jeśli dalej będzie pytało, należy odwołać się do zasad, a konkretnie do tego, że dla bezpieczeństwa seniorów nie kontaktujemy się teraz z nimi. I dodać, że taką zasadę wprowadzili dorośli, bo jeszcze nie wiedzą, jak sobie z tym wirusem poradzić, ale na pewno sobie poradzą. Bo ludzie zawsze sobie jakoś radzą.

Pedagog szkolny Maria PrusińskaPsycholog szkolny Agnieszka Ostrowska